szczesliwy-czlowiek blog

Twój nowy blog

cisza

Brak komentarzy

godzinami w ciszy

wykrzykuję twoje imię

i czekam

kiedy wyszepczesz moje

w ciszy

zapominając

o wszystkim

w ciszy

żebrząc

chodź ze mną na spacer

trzymając się za ręce

niech patrzą

ja pan

wielcenieidealny

bez pieniędzy

i munduru

staję przed Tobą

ja

jak jestem

tak będę

iii

Brak komentarzy

chciałbym

jak sadysta

zobaczyć ten ból w twoich

oczach

na który patrzę

dzień w dzień

w lustrze

w lustrzanych odbiciach

moich oczu

tajemnica

zamazana

zalana łzami

zmienić wszystko

zamknąć w słowach

tylko kochać

śmiem prosić

błagać na kolanach

płaszczyć się u twoich stóp

tylko kochaj

ze wstydem patrzę

później na siebie

nie mogę tak

przecież jestem

facetem

kurwa bzdura

mam w nosie

zawsze patrzę na to

przez pryzmat swojego ja

tylko swojego ja

czuję jak wysuwa się

z mojej dłoni

twoja dłoń

jak dalej uciekasz

jak mnie

bardzo niszczy ten strach

niszczy nas

ucieczka od ucieczki

od wszystkich

topimy siebie

w kłamstwach

a miało być pięknie

piękniej niż każdy

miała zniknąć śmierć

z naszych myśli

miał nastać nowy dzień

teraz już natychmiast

tymczasem on ciągle wstaje

a

my

w

strachu

ciągle

się

oddalamy

zamiast mocniej

chwycić swoje dłonie

?

Brak komentarzy

potykając się o butelki

tak mija czas

wszechobecna cisza

a mnie w środku krzyk rozrywa

nie umiem

prostych słów

używać

i modlę się

do siebie

zabij mnie

nie daję rady

znosić

tych tajemnic

kłamstw

niedopowiedzeń

czuję jak znika

wszystko co ma wartość

i nocami płaczę

nad dobrymi chwilami

ból w sercu

bo Cię nie widzę

Ty nosisz radość

i żyjesz

ja umieram powoli

bohater

swojej wymyślonej historii

piję

powoli

ale sumiennie

w butelkach piwa

i reklamach

zapominam

na chwilę

do rana

wszystko sobie wymyśliłem

to co mam w głowie

każde twoje słowo

i jego brak

widzę

w grę

na kłamstwa

ze mną

nie masz szans

wygram

ale zanim wyjedziesz

włóż proszę nóż

pomiędzy moje żebra

zabij moje serce

niech nie pamięta

krzyknąć chcę

Tobie na ucho

kocham Cię!

tu jestem i czekam

a wszystko poza tym

tak mało warte

pokaż że jesteś

obok mnie

nawet jak Cię dotknąć

nie mogę

w kilku słowach

że jestem ważniejszy

niż wszyscy inni

i że to nie ja

wymyśliłem tylko

 tę naszą miłość 

to znowu ja

patrzący w twoją twarz

powoli mówiący

te same słowa

uśmiechnięty pełen nadziei

wkładam Ci słowa do głowy

czy słuchasz mnie?

nie wszystko zależy ode mnie

wiem

najwięcej od Ciebie

ja tylko mogę starać się

byś mi wierzyła

prosić

byś nie odeszła

wierzyć

że nadejdzie taki dzień

usiądziesz naprzeciw mnie

a ja przycisnę Ci palec do ust

„nic nie mów

wiem”

i zniknie wszystko

cała przeszłość

wszystkie nasze grzechy

kłamstwa

zdrady

złe

co psuje ciągle

nasze

właściwie to chyba

moje

plany

noc

Brak komentarzy

do rana

rozmowy z Tobą

o świecie

musi nastąpić rewolucja

nic się nie zmienia

w koło świat się toczy

polityka polityka polityka

wiemy oboje co czujemy

w środku

jak nas jednoczy

to wszystko choć myślenie

całkiem inne

do wschodu słońca

dyskusje

uniesienia

a ja chcę i tak całować

tylko twoje oczy

i patrzeć jak płaczesz

słuchać Cię

dla samej głębi twego głosu

jesteś więcej

niż sama myślisz że jesteś

jesteś po prostu

rewolucja!

ściszenie głosu

dziś nie możemy krzyczeć

a cisza która może nastąpić

czuję już jak mnie zabija

zaplata palce na mojej szyi

miękko lecz niepewnie

a ja wolę twoje paznokcie

i w twarz uderzenie

patrzę jak się śmiejesz

i znika wszystko co nie ma znaczenia

w twoim uśmiechu

i oddechu drżeniu

w zapachu

który został na moich palcach

szukam

znaczenia

czekając

1 komentarz

liczę myśli

jak gwiazdy

przesuwające się

po bezkresie mojej głowy

niczym po niebie

ciemnym od nocy

z braku słońca

czekam

i wymyślam siebie od nowa

każdy szczegół

wszystkie mankamenty

wpisane we mnie od nowa

ja

co noc pusta strona

rysowana potem upadkami gwiazd

przez ich ogony przysmolona

noc w noc

odnowa

 

zdawkowe

zbędne

puste

słowa

 

jej lakierem do paznokci

maluję serca na nadgarstkach

różowe i podpalam je

ogień pozostawi ślad trwalszy

ona nie zauważy

przeciesz tylko ją wyśniłem

na bieli tej kartki

 

zwinięty na podłodze

leżę

patrząc przed siebie

w ciemność

tam pójdę

nie wrócę

nikt nie czeka

i mówili o nim ciągle

że to przez nią skoczył

szukali prawdy

tam gdzie nie było jej

ni śladu

nikt o nic nie pytał

wyciągnęli wnioski

a czas płyną

na jej sercu pojawiały się

pęknięcia

najpierw jedno

z czasem cała pajęczynka

to ból wyrywał się z niego

z tłumionym krzykiem

wyrywał się już od jego pogrzebu

ale wtedy tylko schyliła głowę

zacisnęła zęby

i na wszystko

poza tym

co mogła sobie pozwolić

to kilka łez

rozbitych o chodnik

(jak on zupełnie)

w absolutnej ciszy

gdy nikt nie widział

musiała być silna

to przecież nie jej wina

on sam wybrał

nagle zostawił listy

w nich wiele wyjaśnił

poszedł przed siebie

później ktoś przez

telefon jej powiedział

że jego już nie ma

nie zrozumiała najpierw

ale wiedziała co to znaczy

ślady po twoich paznokciach -

fizyczny dowód

tego co się wydarzyło

w naszych głowach

co się wydarza

każdej nocy

gdy nietrzeźwi przychodzimy do mnie

spać

ze sobą

ślady zębów na rękach

i ramionach

i pachnąca Tobą pościel

perwersyjnie

czuję ją

czuję Ciebie w niej

gdy rozpłyniesz się

jak marzenie senne

za drzwiami tego mieszkania

gdy nie widzę Cię

przez następne dni

z tych śladów

z tego zapachu

urzeczywistniasz mi się

dar

Brak komentarzy

z patrzenia w twoje oczy

w półmroku poranków

wyciągnąłem jeden bardzo ważny
wniosek -

jesteś cudem

namalowaną na płaszczyźnie świata

wypukłością

co nie ugnie się

pod dotykiem palca

nawet boskiej dłoni

jesteś cudem

twoje oczy

najwspanialsze dzieło kosmosu

spoglądają na mnie spod

rozrzuconych włosów

gdy leżysz zmęczona tak

za bardzo by móc spać

oui

Brak komentarzy

tak bardo nieobecny

że aż prawie śmiertelnie

niebezpieczny lecz tylko dla siebie

„tak tak to ja

ten sam”

z lustra patrzy na mnie pustka

widzę tylko ściany

za moimi plecami

na nich plakaty

wizje bogów naszych czasów

namalowane na twarzach

zwierzęcą krwią barwy wojenne

i zaciśnięty pasek na twoich
nadgarstkach

nie dotykaj mnie

nie zasłużyłem

urywki wykrzyczanej rozkoszy

zamknięte w mojej dłonie

 
wyciśnięte twoimi paznokciami na moich
nadgarstkach  

i plecach

„a ślad twoich zębów

jest najgłębiej”

niezrozumienie

wbija nóż w plecy

a do tego strach

przed bliskością

pora umierać

pora się nie dać

przeszłości

połamać kości

o chodnik

stojąc na krawędzi balkonu

pofrunąć na papierowych skrzydłach

na drugi koniec

nie spaść

dać ci pierścionek?

oui!


  • RSS