szczesliwy-czlowiek blog

Twój nowy blog

Wpisy w kategorii: Bez kategorii

Brak komentarzy

Superpozycje wszystkich elektronów

składających się na ulotne chwile myśli

namalowane mam na czarnym tle

farbą białą jak śnieg

 

w życiu jestem tylko jak we śnie

jeden impuls i budzę się

 

na namalowanym tle swoich bez-świadomych scen gdzie deszczem płynie sen i jestem albo nie

 

patrzycie na mnie ze ścian w tym nie dość jasnym pomieszczeniu

a czas z niebytem w karty gra

widzę kątem oka

i mlaskam zniesmaczony

 

 

09

Brak komentarzy

te pijane noce same piszą

niezrozumiałe historie

pokaleczone dłonie

w tych chwilach tak niezrozumiałych

 

jak każdy dzień rodzisz się

na bezchmurnym niebie

i czuję to majowe powietrze

choć patrzę w szarość

 

na niebie teraz krew

 

wymieniam pustkę

na chwile braw

i chylę czoła przede dniem

 

czy jeszcze jesteś tam?

 

w tym nieistnieniu

dziarsko trwam

namalowany akwarelą

 

na nocnym niebie

pośród jaśniejących plam

1

Brak komentarzy

Dobry wieczór

na jeszcze jedną chwilę

wróciłem

święty – pierdolnięty

ale czysty

 

już zapomniałem,

że kiedyś pisałem

zapomniałem siebie i tego, że jestem

 

na chwil kilka

jeszcze zerknę do kieliszka

zanim upadnę

zanim znów stanę

a w międzyczasie od nowa spiszę

nasz testament

 

wymyśliłem Cię

w tych krótkich odcinkach

żebyś pasowała mi w CV

 

na paranoje znam

dobre tanie alkohole

i dziesiątki stron,

w których przed moim urodzeniem

spisał wszystkie myśli

które do głowy

przyjdą mi jeszcze

zanim wrócę

zanim się oduczę

 

to już za kilka dni

 

kartoteki grzeszników

a w nich moje sny o Tobie

zanim wrócisz

zanim się oduczę

 

popraw włosy Maleńka

i supły zaciśnięte na moich rękach

zanim wstanę

i pozwolisz mi siebie spętać

+++

Brak komentarzy

odrzućmy wszystkie granice mała
niech wszystkie inne laski rzygają na twój widok z zachwytu i zazdrości
jest pięknie
siedzimy teraz na na złotym tronie a inni patrzą i zazdroszczą
bardziej z każdym dniem
oni nie rozumieją
jesteśmy 30 lat przed nimi
zamaskowani podskakujemy zanim oni zdążą

ja chcę zatańczyć w rurkach
ty w spodniach obcisłych na dupie
i pijemy nasze zdrowie
pojebani
przed Blogiem

next

Brak komentarzy

i że Cię nie opuszczę
i że Cię nie opuszczę

będę kłamał patrząc w oczy

luli luli la

i tej co przyjdzie po Tobie
słowo w słowo
to samo powiem
wodząc wzrokiem

bt

Brak komentarzy

wiesz już kim jestem

i gdzie jest miejsce me

zamykam siebie

i sam wiążę sobie ręce

ofiarę bogu składając

za to że nie wiesz

a dzień w dzień zabijają mnie

twoje ręce

i splunięcia w twarz

gdzie jestem

i jaka wartość ma?

którą drogą poszedłem i jak bardzo
zboczyłem

wiesz o tym czy nie?

że dawno nie jestem ten sam

„i nie ma we mnie nic

i nic nie jestem wart”

bo zabija mnie twoja beztroska

i moja troska o ciebie

i szczęśliwy jestem tylko wtedy

gdy za rękę trzymam cię

i zatrzymuję

„nie idź dalej

tam jest źle”

i wiem że wtedy mogę

być przez chwile bogiem

i ważniejszy nawet dal Ciebie tym
razem

ale za horyzontem rzeczywistości

umieram

dzień w dzień z niepwności

cisza

Brak komentarzy

to przez brak wiary w boga

czy przez śmierć wpisaną w moją
krew

już od chwili narodzin

spoglądam za siebie

nie dowierzając złudzeniom

nawet tym których mogę dotknąć

ręką czy też stopą

czy zobaczyć nie zamykając oczu

panno czcigodna

namalowałaś mnie

na zmurszałym drewnie

kruszę się niknąc

gniję

zbierać będę twoje włosy z poduszek

twój zapach z moich ubrań

na kolorowo namaluję nasz obraz razem

później zamienię barwy

przerobie na czarno-białe

brunatno-szare

będzie sentymentalnie

jeszcze kilka razy cię wyśnię

taką wspaniałą

w nieskazitelnej bieli

później będę powoli uśmiercał

słuchając twych błagalnych szeptów

bym przestał

aż znikniesz

śmiertelnie piękna

boleśnie nieskazitelna

rzeczywistością

prawdą o nas samych

odejdziesz

i widać będzie

z twych oczu smutnych

że się zawiodłaś

spakujesz wszystkie swe myśli

o mnie

i odeślesz w kopercie

bez adresu zwrotnego

„do widzenia”

tyle zostanie

naszego w sobie istnienia

wyspa

Brak komentarzy

od kilku dni
nie patrze w lsutro
nie moge patrzec
na zapadnieta sina twarz

od kilku dni
widze siebie jednie
w odbiciach szyb
i jest mi z tym lepiej
nie widac barw

zmeczenie widac
w moich krokach
pochylona glowa
na plecach garb
a w myslach moich
strach
co dalej

i od ludzi odwracam twarz
patrze daleko za nich
odpowiadam i opowiadam
choc nie pytaja
zadaje nawet pytania
czasem
i slucham
bez pasji i przejecia
o smierci
marzeniach i snach

dlonia wyczuc jedynie moge
ze znow mam brode
i wlosy suche
ze skora spalona od slonca
luszczy sie pod palcami

w wyciagnietej bluzie
poprzecieranych spodniach
nikt mnie nie rozpozna
drugi raz
wystarczy ten pierwszy
i tak
nic nie wiedza
a ocenia

chlod
co muska wiatrem
koniuszki palcow
dloni opartych o skaly
rozkladam rece
szeroko
jakbym chcial stac sie krzyzem
a wyglada to raczej
jakby brzmiec mialo
ze nie wiem
niz miec jakiekolwiek znaczenie

plaza z popiolu
papierosowego
a moze z wodki
oddziela bardziej
niz ton ocenau
razem z jego falami
godzinami patrzac
na drzewa
jak zielenia swoich
igiel i lisci
probuja
zawlaszczyc me mysli
swym majestatycznym pieknem
gory matki ziemi -
co jest dla mnie wszystkim
po kotrj stapam
nipewnym krokiem -
wydaja sie byc
czyms nieskonczenie odleglym
patrzac zza morza
lez i samotnosci
bez tajemnic
bez konca
woda wyrzuca na brzeg
za lsabe
martwe zyjatka
i bursztyny
ktore traca swe
piekno
wraz z brakiem slona

i kazdego dnia
umiera czlowiek
choc t matka ziemia
takim jak jest
na swiat go wydala
choc na zawsze
trzymac
przy zyciu
obiecala

uderzając w mur głową

nie widzimy nawet

jak bardzo nie ma nas

w nas samych

jak tracimy czas

na to by ciągle grać

pierwsze skrzypce

liczy się tylko to

i liczenie w ogóle

pieniędzy

najlepiej

zostawiamy za sobą

ze sobą

niedokończone listy spraw

i nie ma nas w nas

wynajęty pokój

w wynajętym domu

ja wynajmę duszę

nawet byle komu

zapłać kartą

terminal mam w ręce

między żyłami

między duszą

a sercem


  • RSS