wiesz już kim jestem

i gdzie jest miejsce me

zamykam siebie

i sam wiążę sobie ręce

ofiarę bogu składając

za to że nie wiesz

a dzień w dzień zabijają mnie

twoje ręce

i splunięcia w twarz

gdzie jestem

i jaka wartość ma?

którą drogą poszedłem i jak bardzo
zboczyłem

wiesz o tym czy nie?

że dawno nie jestem ten sam

„i nie ma we mnie nic

i nic nie jestem wart”

bo zabija mnie twoja beztroska

i moja troska o ciebie

i szczęśliwy jestem tylko wtedy

gdy za rękę trzymam cię

i zatrzymuję

„nie idź dalej

tam jest źle”

i wiem że wtedy mogę

być przez chwile bogiem

i ważniejszy nawet dal Ciebie tym
razem

ale za horyzontem rzeczywistości

umieram

dzień w dzień z niepwności