szczesliwy-czlowiek blog

Twój nowy blog

Wpisy z okresu: 1.2011

żyletka

Brak komentarzy

bo nasze wieczory przypadają raczej na
poranki

gdy jesteś tu i umiera świat wokół

kilka słów na złamanie karku

na złamanie serca raczej

jesteś tu i nic się nie liczy

przez te kilka chwil życia

jesteś Ty

nie ma nic

poranki

gdy leżysz nie masz siły mówić nic

tylko patrzysz

a ja obok w milczeniu

to patrzę na ściany

to w oczy twoje

kochanie

a ono rodzi we mnie

potrzebę by umrzeć młodo

nim się to wszystko rozpieprzy

stanie się jak świat cały

tak bardzo niedoskonałe

nie mów mi jak bardzo się zgubiłaś

ja zgubiłem się bardziej

znalazłem w szafce żyletkę gdy
sprzątałem

trzymam ją teraz w szufladzie

patrzę na nią wieczorami

codziennie wybieram

czy być

czy rozmyć się w niebie nad naszymi
ciałami

moje psychozy i schizofrenie

noc w noc

staram się zapętlić dla siebie pętlę

nie mam sznura

i liczę że gdy uśniesz

zrobię ją z twoich włosów

są piękne

zniknę nagle

tak jak sen przychodzi

w zwolnionym tempie

ale przedtem chciałbym

narysować serce

na twoim pępku

zmyjesz je niepostrzeżenie

przed moim pogrzebem

i tak zapomnisz

miłość nie ma znaczenia

poranki

Brak komentarzy

milczenie w ciemności

gdy leżymy zmęczeni

zdaje się wrzucać niepokój

we wszystkie chwile

z przeszłości

wtedy patrzę w twoje oczy

i wiem

wszystko

to moje myśli kłamią

Ty mówiłaś prawdę

znaleźliśmy się tłumie

znajdziemy już zawsze

my dzieci marka h.

ze skłonnością do samobójstw

z alkoholizmem we krwi

miłością do papierosów

pełni nałogów

nie umiemy żyć

nie patrząc za siebie

samo-destrukcja

wszystkiego co w nas dobre

zacierając ślady

myśli nastolatków

z powagą starców na twarzach

bez wiary w siebie

w to że będzie lepiej

pijemy następną kolejkę

patrzymy w słońce zza ciemnych
okularów

wódka, piwo, jointy

utkwić w bezruchu

zastanowić się chwile

i kupić w drugą stronę bilet

przeciwną do właściwej

to na pewno

wszyscy będą odwróceni

ósmego dnia tygodnia

miłość nie może wygrać

lepiej przespać się

w cudzym łóżku

nie zaryzykować

przywiązania

wypić znów za to

z samego rana

na kaca

wyruszyć w dalszą drogę

wyciągając dłoń jednak

patrząc czy ktoś cię chwyci za nią

w drodze nad przepaść…

to cała prawda o nas

przerysowanych w rzeczywistości

próbując udawać

że nie ma w nas strachu

przed samotnością

w tej ciągłej ucieczce

od miłości

z Tobą

Brak komentarzy

godzina trzecia

po północy oczywiście

klatka w twoim bloku

te chwile

piwo i papieros za papierosem

patrzenie w oczy

rozmowy

na przemian z milczeniem

nasz strach

przed zwątpieniem

i wiara

że jakoś to będzie

zawsze jakoś jest

przecież

już rano się robi

pójdziemy po bułki

i na dziesiąte piętro

by później bać się jeszcze bardziej

smak pocałunków

wyznania

i to wszystko

oczy przekrwione

skrzypiąca winda

paznokcie w szyje

tak mocno wbite

złe sny przerażenie

wszystkie słowa w twoich ustach

na drzwiach windy trzeba było napisać

o tym co czuję

przeczytałabyś byś rano

wiedziała

że już nie wrócę

może lepiej by było

niż czuć

uczucie

 

***

Brak komentarzy

a gdy umierał będę

swoja krwią na podłodze

wypiszę twoje imię

żebyś wiedziała

że myślałem wtedy o Tobie

a obok namaluje

serce śmieszne

wtedy dopiero odejdę


  • RSS