idę na wprost przed siebie
bosymi stopami po niebie czarnym
bez gwiazd tak niezaradnym
że ból przeszywa
to co ciało nad ziemią trzyma
inaczej ziemia zasypie
swoim bezkrzykiem po cichu
zginie to
to co już dawno jest bzdurą

słowa z telewizora krzyczą
ćwiczą moją śmierć
raczej na dwa
nie na pięć

wstań
nie leż
idź przed siebie
jak nie po niebie dalej
to na ziemi chociaż
stawiaj krok za krokiem
za krukiem kruk

nie poniesiesz porażki w tej walce
ano nie
przepuszczę ja przez palce

ponieść mogę
cudzy krzyż przez kamienną drogę
padnę i nie wstanę
nawet ostatni lament się nie wydobędzie
jestem tu
nie będzie mnie wszędzie

ostatni raz
nad oczami
rozbłysk gwiazd