szczesliwy-czlowiek blog

Twój nowy blog

Wpisy z okresu: 8.2007

pannie K.
szczęście nie trwa
ono jest lub go nie ma
tak jak deszcz
jest wieczorem we dwoje
w wąwozie gdzie cisza
a nie wiatr na drzewach gra
w cmentarnym świetle księżyca

cisza wyszeptana i wyproszona
później nie pozwala spać
w natłoku dreszczy ani trochę złych
cisza krzyczy w tych pięknych snach
które tworzą nowy świat

dzień
spokój na wzgórzu które nie zna
ludzkich stóp
tylko wiatr przynosi srebrzyste popioły
ludzkich dusz
i miesza je gąszczu traw
zostańmy tam na zawsze

„gdyby jeszcze tak strumyk…”
patrz jest tam tylko dobrze zamknij oczy
zobaczysz za płatkami liści brzozy
(które tak lekko pogładzą Ci twarz gdy je miniesz
a piękni Ci będzie
gdy pośród tych drzew
podniesiesz głowę ze spojrzeniem w niebo
trzymając się gałązki)
on jest nasz

czyż to nie wystarcza
zrozumieć
że świat jest tym
co ogarnia wzrok

ja swój świat mam na wyciągnięcie ręki
wtedy gdy wyciągam do Ciebie swoją dłoń i mówię
chodź!

tak jak tam otwarte wrota
w ciemny las
przez czarowane sny
krzyczące swym wyrazem
i wymiarem barw –
jak złapałem Cię za rękę
żeby iść
żeby żyć

na wskroś zobaczysz
pójdziemy spacerem
a wkoło tylko przyjaciele-
ćmy
co tak jak my szukają
światła
żeby żyć

za ręce chodźmy
a inni będą patrzeć
na nasz obraz
co ma tło w pełnej gamie odcieni
słońce i dwie postacie
cienie rozmazane
podglądamy przez palce

dusze białe jak papier
i dusze jak tusz ciemne
chodź ze mną i nie patrz
będziemy czekać
na taki czas w którym
to co dobre tylko
zostanie w nas

jak nie dłonią przeczesana
łąka ciemna na niej dwa punkty jak sny
przeciągłe i zamazane
w słońcu dostają plamek
na duszy
od nieba

sekundy ułamek
błysk jak zdjęcie
przerażające rozpostarte krzyżem
na podłodze starego kościoła
szachownicy
i pionka bije pionek
pieprz się!

jestem dzieckiem bezgrzesznego kręgu
odbitego w trawie
jak grymas odbity greckiej maski
na wieki krzykiem z głośnika
emocje budzi i umiera
pan poeta

chodź zabiorę cię w kosmos
usiądziemy na srebrnym globie
głowa wsparta o głowę
będziemy patrzeć jak na ziemi
czarna droga
mierzona stopami smutnych ludzi
pęka i pluje pyłem
w jednym zdaniu
o kochaniu zamkniesz pustkę
i dasz fałszywy uśmiech

wtedy rozpostrzesz swoje włosy
na łące a ich końce zmienią się w kwiaty
na chwilę będę bogaty w kłamstwie
leży sens w tobie a woda żłobi skałę
durnie w kształcie określającym byt

na czarnej drodze pod srebrnym globem
uniesiemy zawstydzone oczy
to urocze

a nasze dusze są tylko szukaniem prawdy
w ślepym zaułku
to nazbyt proste by pomyśleć
że w ścianę trzeba walić młotkiem a nie głową
jak każesz pani
ja i tak w boga nie uwierzę
przecież jestem

a miłość się topi
w pruderyjnych wymiocinach swoich dzieci
na jej grobie
tylko zło zapali znicze


  • RSS