szczesliwy-czlowiek blog

Twój nowy blog

Wpisy z okresu: 7.2007

gdy umiera chomik
wcale się nie skarży
tylko tak po cichutku
oczka zamyka

i gdy już czuje że odchodzić czas
a siły jeszcze trochę ma
biega jakby chciał dogonić czas…
i tuli się i żegna bo on wie

a później
później ucieka do chomiczkowego nieba

kwestia

2 komentarzy

ciemno wieje wiatr
za oknem
we mnie

zgrzyt nocnych ptaków
rozpościerających skrzydła nad domami
zasłania gwiazdy temu co nie umie patrzeć
tak cicho przez palce
pada i na twarz
błękitne światło księżyca

pięknie Ci w tym błękicie

usiądź na oplutej ziemi
przy mnie
wyjałowiony zaginiony skarb
zaczekaj chwilę…
weź proszę nie pytaj skąd to mam
bo to ode mnie kradli
ja nie kradnę
ja zabijam
sokiem w ustach
stojąc obok lamp

one teraz oświetlają twarz
ukradli nam

rozmyty tusz
nie
nie na biurku
na twarzy
choć ręce te same
co nie potrafią panować
nad strachem
że zostanę

tak to chociaż mam
w pamięci widok rozmazanego makijażu
i ślady twoich paznokci

proszę jeszcze
bez końca
dopóki nie zabije nas wschód słońca

i jeszcze zapach kwiatów
czuję
zamknięty w twojej dłoni

krakov samotnie
jest jak krzyk cierpiącego
na jakąś chorobę psychiczną
z tym całym jego przerażającym
fałszem skrzypiec

boli widok
jak jest jak widać
boli bo nie ma dłoni w dłoni
języka na szyi
jest tylko brzmienie –
fałszywe skrzypce

i co ja tu robię
patrząc by cierpieć – jestem
jak gniewem
płonę chodnik roztrzaskując krokami
w drobny mak
biegnę
bez końca
szukam świat

chciałbym być łzą gardło dławiącą
cisnącą życie w twoje dłonie
by gdy rozłożysz pięść
uniosły się motyle
przecież wiesz…

kłamię bo to najlepiej potrafię
przecież jedź
kłam uszy jak wiatr
chodź
za mną jak cień
ale zapomnij mnie
przecież wiesz

ciemnością kamieni zamknij mnie
tam
gdy zobaczę Cię jak dłoni opętanie łączy was
ot tak
jak ja nie potrafię

bo ja myślę za dużo i za dużo się staram
jestem
i jak chce a nie czuje odpowiadam


  • RSS