dziś jest jak biel
pomazana tuszem w obraz
chwil
a każdy kontury to powiązany cień
rzucony koronami drzew
poplątanych gałęziami
jak zakochani dłonią w dłoń
serce w serce

a kryształowy pałac ten
ot, co za domem rozpościera się
krzyczy wejdź
i wchodzisz pod chmury cień
odgraniczony od cienia słońca
i pałac ten to z łez
i była cierń wbita w stopę
w tej wędrówce
nie jedna nawet
ale jak każda rana rozpłynęła się
w jasności skóry
- spowita mlekiem dusz
rozmytych deszczem

i wyjdź zza chmur

chcę być kroplą na twej twarzy
wsiąknąć w twoją duszę
bo i jak noc wsiąka w dzień

i wyjdź zza chmur

nie chowaj się
to schowamy się w ciszę ścian
i nie będzie miał nas prawie wcale świat