szczesliwy-czlowiek blog

Twój nowy blog

Wpisy z okresu: 6.2006

moja samotnia

1 komentarz

czy wiesz
jak bardzo boleśnie
umieram bez Ciebie?

woda woda woda
ze stopionych lodów na pustyni samotności
taka cisza nie pojęta jak wewnątrz pudełka od zapałek
cisza spotkana przypadkiem jak dawno już nie
i serce rwące
zostań nie idź
muszę Boże muszę
ale wrócę choć krew już wypluwam
nie idź błagam
taniec pośród zimnych ludzkich trupów
a dusze przecież w ich ciałach!
czemu śmierci wkoło pełno
i gdybym żałobę nosić po was wszystkich
do wieczności mało dni
połamanych gałązek lip
na wielkich liściach
narysuje przecież Ci
tak że słońce nie zajdzie
i chmury na dłoniach po odbijam
by przed blask twych oczu przynieść
to co odbite jest przez pryzmat kropli
zabłąkanych podczas lotu z nieba
i wiesz przecież
że nie zobaczy tego nikt więcej na świecie
i jedną dłonią zmiażdżę wszystkie ze skał które więzią
mnie
by być wolnym już tylko twoim
a drugą przecież będę trzymał twoją dłoń
no chodź!

ahm

1 komentarz

rozpływam się tą myślą
w tym małym foteliku

widząc cień zielonych drzew rzucony
na poduszki miękkość i uśmiech zawieszony
w czasie oczywiście siedzę i liczę
każdą komórkę twego ciała
i wszystkie znam na pamięć (prawie)
i w język się gryzę i nie paplam potrzebnych słów
a przecież liczyć chcę komórki twej duszy
że też dusz nie można spętać
tak do końca zmieszać w jednolity płyn
ale to i dobrze wiesz…
i tak więcej niż innym Ci dam
i moje usta nieprawdomówne prawdę
szepczą Ci na uszko
tylko prawdę bo To to więcej niż
prawdomówność pod przysięgą
to czysta szczerość prosto z serca
i dni i noce nieprzespane
i cisza która budziła mnie nad ranem
już nie istnieją spisały swój testament
w spadku zostawiając mi
radość z tych dni
w których blisko będziesz mnie
i ogień i wiatru szmer niosący opętanie
jak najbardziej pozytywnym znaczeniu słowa tego
drży firmament nieba
opadają gwiazdy z hukiem
gdy za rękę mogę trzymać Cię
i idźmy na spacer od mokrej rosą trawy
a rosa to łzy wróżek co płaczą tak jak my
ze swoich motylich skrzydeł
rano strzepniesz pył
i wiem że jak już coś to razem
proszę bardzo
pył opadnie mi na twarz
delikatnie budząc mnie
wstaję
i idziemy przez kolejny dzień
wtuleni w siebie
jak w jasność cień
jak odbicie w wodę
tworząc spójną całość
tworząc to coś co dla siebie mamy tylko My
i tak kolejno co dzień poranek dzień wieczór
wspólne sny

„Każde marzenie – opowiadała mi matka – jest uczciwe. Samo słowo marzenie jest uczciwe. Nieuczciwe mogą być myśli pragnienia, dążenia, lecz marzenie pozostanie czyste, nawet wtedy kiedy inni wdepczą ci je w błoto…”

503.jpg
wszystkie wyżej wymienione dni
ja sam liczyłem na palcach wielokrotnie
a teraz już nie załamane ręce
bo masz mnie najwięcej
ze wszystkich istot żywych świata
rozpostarty jak szata
na niebie rozciągnięty jak zorza
kałuże w kolorach tęczy
odbijają światło dnia
a cisza bębni uderzeniem serca
ja jej zniechęcał nie będę
słowa usta jak zaklęte
słowa związane ręce
tylko oczy
wzrok
ogromne oczy spod wielkich rzęs
one mówią mi
te oczy których
cieni i jasności nie zna nikt
oczy zamazane magią
wzrok twój jest ciszą
a cisza wyzwala uderzenia serca
uniesiony w powietrzu
niewidzialnymi skrzydłami
uniesiony z wplecionymi w Ciebie rękami
i cichy śmiech taki
przecież nie odbierze nam nikt
tego co między nami
prawda szczerość i odwaga
nagość na krawędzi łóżka
opętany jestem cały
palca ruch i śmierć chyba
uśmiech
i te szalone gwiazdy
jak będzie przecież wiesz…
kwiatów pełna łąka
i wiatr co porwie nas jak pył
żeby świat się nie lepił nie przeszkadzał
chciałbym aby było nam
rozlać się w naszych snach


  • RSS