szczesliwy-czlowiek blog

Twój nowy blog

Wpisy z okresu: 1.2006

samotnie

6 komentarzy

samotność to tak boli
skuwa w kajdany ręce i nogi
nie pozwala się wyzwolić…
przyciska do podłogi
a gdy będę stary
odwróci ode mnie się świat
jeszcze tylko parę lat…
zwymyślaj mnie jeśli chcesz
bez słów odejdę
w dal gdzieś tam
woda z prądem pociągnie
bo nic nie mam

co się stało z milionami gwiazd
co zbierałem je
zrywałem skrzętnie z ciemności nieba
miał być z nich mój skarb
a nic nie mam
tylko gorzki smak na policzku
i chora głowę…
tak mam gorączkę!

biją! boli! świat!
a nie moje oczy płaczą
zdaje Ci się że widziałeś
bo gdybym płakał
miałbym chociaż łzę…

jestem chory na życie
mimo tego że czasem nie chcę
na to cierpię
aż pęka świat – kula ziemska
i taki zaburzony ład
na lądzie o zachodzie słońca
między stopami trawa się pląta
a w morzu wiatr
pęka pęka świat
idę i podnieść wzrok się wstydzę…
kocham Cię
siebie nienawidzę…

zabierz brak…

1 komentarz

kluczyk od aparatu fotograficznego nie dla mnie
bynajmniej nie dotykaj mojej twarzy bo się poparzysz
bez taktu świat gwiazd od jednego razu
bez nakazu i przykazu okruch w oku
do krwi o źrenicę zgrzyta i po co
po co – pytam!? smętnym głosem mimochodem
żując w gębie czekolady kawał słodkiej
w głowie zamęt jakby ktoś roztrzaskał mi ją młotkiem
dłonią gładzę twoją dłoń i krwawię z oczu
po pokoju rozrzuconych

a kluczyk od aparatu fotograficznego nie dla mnie
bynajmniej nie dotykaj mojej twarzy bo się poparzysz
wyprostowanym palcem na czarny kwadrat w ramach wskazuje
to jest mój umysł tak właśnie się czuje
ale gdy się lepiej przyjrzysz na kwadracie plamy
ale tylko wtedy gdy nasze dłonie splatamy
w bezsensie sens i sen na niebie rozpostarty
piękne panie i panowie obok w ślicznych strojach
a pod ziemią robak się zagrzebuje
co on poczuje gdy but ich go zdepta

a kluczyk od aparatu fotograficznego nie dla mnie
bynajmniej nie dotykaj mojej twarzy bo się poparzysz
w futerale czas zamknięty trzymam i jego schemat
od rana do nocy w ciszy trzymając go w ręce
po ulicach miasta chodzę a struny w moim gardle drżą
krzyknąć bym chciał ale wtedy obudzę czas i mi nawieje
a ja tak nie chcę… chcę Ciebie u Ciebie stać na ręce
z ust twoich zimną zabrać szadź ciągle patrząc jak nikt inny tak…

chciałbym Cię kochać… fakt…

gdzieś po gwiazdach biegam
bosymi stopami w mrozie
po niebie po niebie na wprost
a Ty siedzisz z dłonią delikatnie
wyciągniętą przed sobą
i widzisz mnie na niej
głośno się śmiejesz
szaleństwo mi szkodzi
lecz wyzwala siłę
by podążać dalej
i brnę tak w nieskończoność
tam na skraj wszechświata
gdzie lata trwają wieki
przytulę Cię
a Ty weź mnie weź
pod swe powieki
nie chcę być już lepki
a czaszka co wieczór niech
nie pęka
co za udręka z myślą
nie dającą zasnąć
strzykawka twardo wbita
w nadgarstek
sztywno sterczy
wstrzyknij mi ogromną dawkę
czego tylko chcesz
pokój wypełni mój jęk
tak bardzo boli
„kocham Cię”
a muszę dalej dalej biec
puść
albo ze mną chodź
już działa i odpływam
niieeeee nie chcę sam…
i leżę już na stole nieprzytomny
z twarzą umazaną słońcem
i tylko płacz…

%

5 komentarzy

wszystko nietak
to już koniec chyba
dusza opuszcza ciało
niech rozszarpują je ptaki…

zbyt_jasne_suche_kwiaty.jpg
czemu nie może być prawdą sen tak piękny
czemu jestem wciąż nadęty i usta zamknięte
czemu to był tylko sen tak piękny

usiądź na kolanach nic nie mówiąc tak po prostu
pocałuj nie zastanawiając się nad sensem
podaj ręce tylko się nie budźmy…

gdyby wieczny sen przyniósł na zawsze takie wyobraźnie
wolałbym śmierć od żywego świata…

dorosły jesteś i co z tego że dorosły skoro twarze ciągle obce
wciąż jestem nieodpowiedzialnym chłopcem z oczami gdzieś tam
w chmurach gdzie nie dociera świata wrzask tam gdzie nie ma
„nie ma nas” usta gwiazd i pocałunki smutnych promieni słońca
i woda tak ciepła że można poparzyć się od gorąca twarz
ukryta w dłoniach niebotycznym snem gardzi ze zmarszczonym nosem
kościste dłonie na twym ciele rozpościele czy poczujesz strach
drżące liście drzew przykryte śniegiem pytają czy jest sens
a Ty o nic nie pytaj wstań i się ze mną przywitaj tak jak do tej pory
tylko ciepły słodki wiatr i poczuj to co ja gdy co noc pływam po łzach
sam bo twych myśli smak chcę zachować nadzieją w niej je utopić
chciałbym przesunąć rękę po twoich włosach niech zabije mnie świat
i uśmiech drwiący Ty i ja do końca nocy smak w twoich dłoniach
cóż to był za sen gdy na drodze pustej chwyciłem Cię za rękę
i tak szedłem a Ty obok mnie jak we śnie…
trach-trach połamali kościste ręce bo były niegrzeczne…

płaczę czemu nie wiem
chyba brak mi Ciebie…
muzyka wciąż gra
ale tusz pobladł…

ale przecież Ty wiesz
czemu udajesz że nie…
ale ciii już nie powiem
więcej nic


  • RSS