szczesliwy-czlowiek blog

Twój nowy blog

Wpisy z okresu: 9.2005

tańcz ja będę tylko patrzył
zamknę oczy będę patrzył wyobraźnią
tańcz wraz z powiewem wiatru
jak liść jesienią spadający

tańcz mi na promyczku słońca
gdy słońce przenika przez gałęzie drzewa
tańcz do śpiewu słowika
i do gry lutni… zamknij oczy i patrz…

tańcz ze mną gdy zostaliśmy w pustej sali
tak zupełnie bez nikogo sami
tańcz patrząc w oczy ściskając mocno dłoń
na płaszczyźnie naszego łóżka…

tańcz ze mną jeszcze miesiąc temu
wtedy gdy w nadziei się pławiłem
tańcz i nic nie mów że to ten ostatni raz
później odejdź i zabierz me serce do grobu…

tańcz z miłością przy nienawistnej muzyce
a oczy przejdą bielmem i czarną krwią…

świadkowie upadku Anioła mówili że widzieli jakby meteor
wdzierający się w nieskazitelnie czystą atmosferę Ziemi…
widzieli upadek dużo bardziej bolesny niż Ikara…
anioł gdy leżał na wpół wbity w ziemie dławił się powietrzem
nie mógł oddychać… krew pulsacyjnie wylewała się z jego ust
a on myślał że umiera za siebie a zmarł za innych…
nie dało się go odratować choć chcieli mu zrobić reanimacje
jego skrzydła przeszkodziły by wziąć go do ambulansu
i tylko patrzyli wszyscy jak kolorowe łzy z niespotykanym smutkiem
stukały wolniutko o blaszaną podłogę świata po którym chodzili
on nie był z nich… on był tym którym każdy chciał być
później po tym wszystkim zrobiono mu sekcje
tak koniecznie bardzo chcieli poznać tą istotę…
jak zbudowany jest Anioł?
rozcięli jego brzuch i klatkę piersiową srebrnym skalpelem…
wielkie było ich dziwienie gdy wewnątrz znaleźli tylko serce…

a Ty Człowieku mrużyłeś oczy by nie dostrzec jego miłości
nie widziałeś istnienia jego… znienawidziłeś go za jego niewinność
a on i tak cię kochał… bo był za głupi by poprzestać…

a wiesz kim stają się upadłe Anioły?
Demonami…

a weź udrzyj kawałek swego prześcieradła dla mnie
by móc opatrzyć me rany które krwawią niewidzialną krwią
podejdź do mnie tylko i powiedz ze spojrzeniem rzuconym
w oczy prosto, że Ty mnie nie zostawisz…

weź mnie za rękę i uściśnij ją ile masz sił bo tego mi trzeba
później przesuń swe dłonie na moje oczy i zasłoń mi świat
bo nie mogę już patrzeć, chcę widzieć tylko twoje dłonie
i przez szczeliny między palcami twoje oczy błyszczące

kawałki waty wepchnij pod me powieki by wchłaniały łzy
nie chcę byś oddała mi życia, chce byś chciała przy mnie być
pragnę tylko twego uśmiechu smutnego, bo taki najładniejszy
nie pytaj co było pytaj co będzie bo szczęścia znajdziesz wszędzie

jeżeli jeden uśmiech mój da Ci szczęście, to chodź tu bliżej
jeżeli pragniesz pocałunku to przysuń usta, zwilżę je delikatnie…
będę ciałem tam gdzie ja, duszą tam gdzie Ty, wzrokiem będę we łzach
nie jestem mądry bo brak mi pomysłów na mądrość…

potrafię tylko być sobą i kochać prawdziwie…

każdy kogo teraz kochasz
kiedyś stanie się nicością
kiedyś nie będzie już przy Tobie
gdy wzrok rozmazany na twarzy
patrzy w oczy innej już osoby
rano budząc się nie pamiętasz
co było rok a może dwa lata temu
i tylko w snach Ci przypomina
dziwna głowa, że kiedyś kochałeś

ideał? a co to dzisiaj znaczy
patrzeć na czarny szlaczek
białych stron książek o miłości

nie oglądaj się za siebie
patrz z tępotą prosto w przód
o nic nie pytaj, nic nie udowadniaj
i tak już Cię skazali na śmierć
patrz! bo jak będziesz odwracał głowę
to strzeli Ci kark z bólu…
zapomniałeś? masz sztywną szyję

słowami możesz powiedzieć że kochasz
ale nie powiesz co naprawdę czujesz…
jeśli kochasz, milionem słów nie będziesz umiał
przekazać tej myśli…

bo miłość nie jest wtedy gdy ona robi dla Ciebie
miejsce w wannie, lecz tylko wtedy
gdy Ona w godzinnie swojej śmierci
płacze że Ty sobie bez niej nie poradzisz
płacze przez twoje łzy, płacze o Ciebie
nie dlatego że to Ona umiera…

jedno cięcie zabrało milion gwiazd
na które mieliśmy patrzeć każdej nocy
teraz na gwiazdy patrzę ze łzami w oczach…

a widziałem miłość… tutaj przechodziła
zapukała do mych drzwi i tylko ulotkę zostawiła
a ja czytałem ją przez wiele dni…

a teraz sobie wyobrażam…
mam 60 lat i stoję sobie sam
i tak potwornie boli mnie kark…
no tak w końcu nie używałem go
przez 43 lata…

a było tak blisko…
a może jeszcze się ułoży…


  • RSS